NA MOKOTOWIE Stary Mokotów Historia - Stary Mokotów

Supersam

Historia dawna i ta najnowsza.

Postprzez Inez 18/09/07 21:03

Bardzo ciekawą i zaskakującą historię jak się okazuję ma plac na którym mieścił się sam w sobie równie ciekawy pierwszy sklep samoobsługowy, dobrze nam znany pod nazwą Supersam, przeczytajcie sami:

Szóstego czerwca 1962 r. na Puławskiej przy pl. Unii Lubelskiej kłębił się tłum. Otwierano Supersam - pierwszy wielki sklep samoobsługowy w Warszawie. Na otwarcie przyszły setki warszawiaków. Każdy chciał być pierwszy. Rozeszła się pogłoska, że rzucili cytryny.

Przy szklanych drzwiach czuwał milicjant. Nie poradził sobie. Tłum napierał coraz bardziej. Szyba rozpadła się w drobny mak. Te dramatyczne chwile z życia warszawskiego handlu uspołecznionego uwiecznili na taśmie operatorzy Polskiej Kroniki Filmowej.



Staw...

W miejscu, gdzie w 1962 r. otwarto Supersam, jeszcze w latach 20. XX w. rozciągał się staw. "Niewielki wprawdzie, lecz z gąszczem rozkołysanych na wietrze szuwarów i jasnym lustrem wody pośrodku. Nie tylko przed I wojną, ale i potem gnieździły się w owych trzcinach kaczki. Nikt ich tu nie niepokoił (chuligaństwo nie było w modzie) i nikt - rzecz prosta - nie polował na nie, bo to było miasto. Peryferie, ale miasto. Widok dzikich krzyżówek w tej części stolicy był to w moim pojęciu wyjątkowo miły dowód współżycia człowieka z przyrodą, której wtedy jeszcze nie niszczono tak zaciekle. W pobliżu stawu rosła piękna topola białodrzew, której na szczęście nie tknięto. Szumi sobie ona przed głównym wejściem do Supersamu. Jednak przed pięćdziesięciu laty była niedużym, młodym drzewem" - wspominał w 1970 r. na łamach "Stolicy" Stanisław Niewiadomski. Według Niewiadomskiego staw zasypano ok. 1925 r.

W początku XX w. przy rondzie Mokotowskim, czyli dzisiejszym placu Unii Lubelskiej, kończyło się miasto. Bardzo luksusowe i zarazem bardzo duże kamienice zbudowano wokół północnej strony placu tuż przed wybuchem I wojny. Dalej na południe zabudowa ciągnęła się jeszcze wzdłuż wschodniej pierzei ul. Puławskiej. Po drugiej stronie ulicy widać było właśnie staw, a w głębi zabudowania rosyjskich koszar pułku keksholmskiego.



...ciuchcia...

Tuż za rogatkami u schyłku XIX w. powstały dwie początkowe stacje wąskotorowych kolejek dojazdowych. Bliżej rogatki wschodniej była stacja kolejki wilanowskiej uruchomionej w 1892 r. Po drugiej stronie Puławskiej, zaraz za rogatką zachodnią, znajdowała się stacja kolejki piaseczyńskiej (potem grójeckiej) otwartej w 1898 r. Tereny kolejowe przylegały do stawu i zajmowały częściowo obszar obecnego otoczenia Supersamu. Od strony placu oddzielone były drewnianym płotem.

Inicjatorem budowy kolejki piaseczyńskiej był kupiec Paszkowski, któremu pomocy finansowej udzielili dwaj arystokraci - Stefan Lubomirski i Tomasz Zamoyski. Tory biegły Puławską. Mijały kolejno Mokotów, Henryków, Wierzbno, Królikarnię, Służewiec - i dalej podążały do Piaseczna - oraz Góry Kalwarii. Dwa parowozy nazwane na cześć Lubomirskiego i Zamoyskiego ich imionami ciągnęły z mozołem wagony wypełnione letnikami i tłumami ortodoksyjnych Żydów. Ci ostatni zdążali do Góry Kalwarii, gdzie rezydowali sławni chasydzcy cadykowie, m.in. Juda Arie Lejb Alter czy jego syn Abraham Mordechaj. Jeszcze przed 1914 r. zaczęto budowę odgałęzienia kolejki wiodącego z Piaseczna do Grójca. Stąd kolejkę zaczęto nazywać grójecką. Później, już w latach międzywojennych, tory przeprowadzono z Grójca aż do Nowego Miasta nad Pilicą. "Kolejka Grójecka miała i własne warsztaty kolejowe, i maleńką drewnianą parowozownię, i biuro zawiadowcy mieszczące kasy biletowe. Całe miniaturowe gospodarstwo - jak na prawdziwej kolei. Istniała możliwość podróżowania wagonem klasy II i III. Pierwsze pomalowane były na brązowo, drugie, zdaje się, na zielono. Czy ciuchcia dysponowała "pulmanami" I klasy? - tego już nie pamiętam" - pisał Stanisław Niewiadomski.



...i wieżowiec

W latach 30. okolice dawnego ronda Mokotowskiego nagle znalazły się w środku miasta. Na południe od Rakowieckiej wyrosła cała nowa dzielnica. Ogromne zmiany szykowały się też w sąsiedztwie placu. Na początku Puławskiej zbudowano nowoczesne budynki. Zaczęto przygotowywać plany budowy dzielnicy im. Marszałka Piłsudskiego. Miała ona dochodzić do placu.

Jednak największa zmiana szykowała się w miejscu zasypanego stawu. Podjęto decyzję o budowie tu hipernowoczesnego gmachu radia. Na projekt budynku rozpisano zamknięty konkurs architektoniczny. Do udziału zaproszono kilku znanych architektów: Rudolfa Świerczyńskiego, Bohdana Lacherta i Józefa Szanajcę, Zygmunta Skibniewskiego i Kazimierza Marczewskiego, Bohdana Pniewskiego i Tadeusza Łobosa. Rezultaty konkursu znane były już w połowie 1938 r. Do realizacji skierowano projekt Pniewskiego. Architekci mieli różne wizje budynku, jednak zgodnie z założeniem konkursowym wszyscy zaprojektowali wieżowiec. Miał to być najwyższy budynek w Polsce. Gdyby go ukończono, prawdopodobnie przez pewien czas należałby też do najwyższych na kontynencie. "Zabudowa placu należącego do Polskiego Radia odpowiadać winna wymogom urbanistycznym zabudowy dzielnicy Marszałka Piłsudskiego, polegającym przede wszystkim na wzniesieniu akcentu wysokościowego o wysokości ca 70 m na osi ulic Batorego i Puławskiej" - czytamy w warunkach konkursu. Zalecano też rozbicie budowli na kilka brył. 21-kondygnacyjny wieżowiec oraz niższe gmachy bloku studiów radiowych i telewizyjnych, a także niższe skrzydła o wysokości siedmiu kondygnacji. Ponadto na dachu wieżowca planowano wzniesienie masztu żelaznego wysokiego na 30 m. Miał on służyć jako antena stacji telewizyjnej. Do prac przystąpiono w początku 1939 r. Teren ogrodzono, a za płotem zaczęto kopać fundamenty. Niestety, wybuchła wojna i realizacja nigdy nie wyszła ponad wykopy.



Supersam zamiast placu

Po wojnie dziurę po fundamentach zasypano. Płot jednak pozostał. Na obudowanym barakami placu latem rozbijano namioty cyrku państwowego. Jednak już pod koniec 1954 r. rozstrzygnięto kolejny konkurs. Tym razem na tzw. plac Puławski. Miał on rozciągać się między pl. Unii Lubelskiej a ul. Rakowiecką. Miał też nieco przypominać pl. Konstytucji. Wokół planowano budowę wysokich bloków mieszkalnych z podcieniami, a za arkadowaniem chciano schować kino Moskwa. Do realizacji jednak nie doszło. Kilka lat później idea budowy placu została zarzucona. Zamiast monumentalnych gmachów wzniesiono za to Supersam - zaprojektowany w 1959 r. i zbudowany w latach 1961-62 (projekt: Jerzy Hryniewiecki, Maciej i Ewa Krasińscy, konstrukcja Wacław Zalewski i Andrzej Żorawski). Był to pierwszy wielki sklep samoobsługowy w Warszawie. Wyróżniał się architekturą oraz śmiałą konstrukcją o łukowato wygiętym, wiszącym dachu i przeszklonych, aluminiowych ścianach osłonowych. Do tego dochodziły nowatorskie w Polsce rozwiązania technologiczne. Eksperymentem była m.in. konstrukcja łuku liny. Nie udała się planowana pierwotnie żelbetowa fałda wygiętego dachu - zastąpiono ją dachem krytym blachą cynkową i sufitem obitym świerkowymi deseczkami. Użycie drewna wymagało z kolei wyprodukowania po raz pierwszy w Polsce bezbarwnego lakieru ognioodpornego. Innym eksperymentem była ślusarka aluminiowa ścian osłonowych i drzwi, a także odlane po raz pierwszy w powojennej Polsce szyby lustrzane o grubości 16 mm i pow. 8 m kw.

Supersam miał (i ma) tylko jedną wadę. Jego budowa w tym miejscu była nieporozumieniem. Uniemożliwiła bowiem racjonalne zaprojektowanie wnętrza urbanistycznego między pl. Unii Lubelskiej a Puławską.

Źródło: internet

Ciekawy artykuł również mieści się na stronie:

http://www.sztuka.net.pl/palio/html.run ... 1916862984

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 0 Gości

cron