Znam takich co już teraz się zamartwiają, że pozostało im 8 i pół lat mieszkania. Zmartwienie chyba przedwczesne. Przy obecnej klęsce mieszkaniowej w Warszawie - fińskie domki postoją chyba znacznie dłużej.
Domki miały cieniutkie ściany (ok. 15cm). Zima 1946r. okazała się jednak łaskawa i mrozu prawie nie było. Osiedle domków fińskich na Polach Mokotowskich liczyło mniej więcej 200 domków, było całkowicie pozbawione zieleni, w dodatku jesienią i wiosną tonęły w błocie.
W pierwszych miesiącach pobytu różne niespodzianki nie zawsze mile urozmaicały życie mieszkańcom osiedli fińskich domków. I tak: klucze przeważnie nie pasowały do zamków, w których sterczały, deszcz przeciekał przez sufit na podłogę, okna nie chciały się domykać, woda z kranu zamiast do garnka pryskała na sufit, dym walił drzwiami i oknami (...) Co do mnie niech domki stoją jak najdłużej, bo naprawdę dobrze się w nich mieszka
Źródło: "Stolica" Warszawa 1946r.
