Zastanawiał się ktoś kiedyś co tak naprawdę czyni naszą dzielnicę tak piękną i wyjątkową? Niby blisko rozwiniętego centrum dużego miasta, a Mokotów zupełnie oderwany jest jakby od "nowoczesności".
Czy to tylko architektura? Stare kamienice, wąskie uliczki, to też, jednak musi być coś więcej. Wydaje mi się, że jak zwykle chodzi tu o detale. Idąc na przykład ulicą Narbutta w stronę Puławskiej, mijamy rząd ozdobnych ławek w parku przy Kinie Iluzjon.
Mało tego, tutaj nawet lampy uliczne są jak dzieła rąk mistrza, drzewa wydają się jakby miały 100 lat i znały więcej historii niż są w stanie udźwignąć półki Biblioteki Narodowej, a rodzinne sklepiki zakłady wręcz dodają uliczkom jeszcze większego uroku.
I ludzie. Tutaj nigdy nie jest pusto na ulicach. Ale ci ludzie nigdzie nie gnają. Nie ma wielkich spraw do załatwienia, ciszę pogłębiają okoliczne skwery - Mokotów to miejsce idealne na ucieczkę od wielkiego świata. To są właśnie moje swojskie klimaty, a Wasze?
