Dzisiaj w wyborczej:
Kultowe Kino Filmoteki Narodowej wyprowadzi się z budynku przy skwerze Słonimskiego na Mokotowie. Bez Iluzjonu, który mieści się w dawnym budynku kina Stolica, wielu kinomanów nie wyobraża sobie życia. Tylko tu na dużym ekranie można obejrzeć klasyczne filmy niemieckiego ekspresjonizmu lat 30. i oryginalne, nieretuszowane komputerowymi efektami specjalnymi "Gwiezdne wojny". Repertuar kina jest tak wyjątkowy, że wielu widzów wybacza mu rozpadające się krzesła, wilgoć i dźwięk gorszy niż radiomagnetofonu Kasprzak. Ale ten stan zaczyna powoli uniemożliwiać funkcjonowanie Iluzjonu.
- Kino przeżywa śmierć kliniczną - mówi Grażyna M. Grabowska, kierownik programowy kina. - Sypie się dosłownie wszystko i wszystko wymaga generalnego remontu: dach, który przecieka przy każdym większym deszczu, instalacje elektryczne, wodociągowe, wentylacyjne niewymieniane od lat 50. Podejrzewa, że prędzej czy później dojdzie do awarii i kino trzeba będzie zamknąć z dnia na dzień.
Krzysztof Andracki, prezes podlegającej władzom województwa spółki Max Film, do której należy budynek, w którym działa Iluzjon, twierdzi, że kino będzie remontowane. - Prowadzimy już inwentaryzację, która wykaże, co trzeba wyremontować niezbędnie, a co zrobić można, ale nie trzeba - mówi. Nie potrafi określić kosztu remontu ani terminu jego przeprowadzenia. Zapewnia jednak: - Nie zostawimy Iluzjonu pod chmurką. Już dawno zaproponowałem, że na czas remontu może się przenieść do kina Wisła.
- To dobry adres, ale wszystko zależy od tego, czym moglibyśmy tam dysponować. Nie wyobrażam sobie, że zostaniemy upchnięci do maleńkiej salki - mówi Grabowska. - Nasz program jest bardzo różnorodny. Mamy zaplanowane duże imprezy i liczymy na spore zainteresowanie. Wielką bolączką jest to, że ani Filmoteka Narodowa, ani kino Iluzjon nigdy nie miały swojej własnej siedziby. Iluzjon już czterokrotnie się przeprowadzał. Kino działało już w budynku przy al. Szucha, w kinie Polonia, w sali Pod Kopułą kina Śląsk przy Wspólnej, a stamtąd jedenaście lat temu przeniosło się do Stolicy. W ubiegłym roku Max Film przymierzał się do gruntownej przebudowy tego budynku. Miał być do niego dostawiony nowy pawilon z dwoma salami kinowymi, biblioteką i salą klubową. Urbaniści byli przerażeni tym pomysłem. Projekt upadł, m.in. dlatego, że budynek kina został wpisany do rejestru zabytków. Prezes Andracki żałuje, że do przebudowy nie doszło. Jest przekonany, że jednosalowe kino będzie zawsze przynosić straty. Dlatego właśnie w ubiegłym roku Max
Film zamknął kino Relax i sprzedał je krakowskiej sieci delikatesów Alma. Sprzedał też budynek kina Wars firmie, która w jego miejscu zbuduje apartamentowiec z salą kinową. Andracki uważa, że przebudowa mogła ożywić Iluzjon. Ale dodaje, że to plany tu już przeszłość. - Nie będziemy już wracać do tego projektu. Zakres modernizacji uzgodnimy z konserwatorem zabytków - mówi.
